The last Remnant to gra z kraju kwitnącej wiśni. Jest to przedstawiciel podgatunku gier cRPG (nazwanego dla uproszczenia jRPG - japońskie cRPG), czerpiący pełnymi garściami z takich produkcji jak np. słynne
Final Fantasy.
Krótko wprowadzę niezorientowanych - jRPG to zupełnie inna bajka niż "klasyczne" cRPG. Przede wszystkim większy nacisk jest położony na relacje między członkami drużyny, bardzo ważną kwestią są uczucia i przeżycia wewnętrzne jej członków (częste są wątki miłosne), na ogół grafika ma dość mangowy styl, jest kolorowo i nieraz wzruszająco. Poza tym jRPG kładą dość silny nacisk na efektowną walkę i combosy (
Sudeki). Walka drużynowa wygląda też inaczej - walki rozgrywa się na ogół na osobnych mapach, gdzie z jednej strony pola bitwy stoją nasi bohaterowie, a z drugiej oponenci; bitwę zaś rozgrywa się w turach (troszkę przypomina to
Heroes of Might and Magic, albo serię
Disciples).
I tak też będzie w
The Last Remnant. Kierować będziemy Rushem Sykesem, któremu porwano siostrę (przypomina się fabuła
Bombermana...). Młodzieniec wyrusza więc na ratunek, po drodze gromadząc dzielną drużynę, wykonując zadania i pokonując wrogów.
Premiera na Xbox 360 20 listopada, na PC i PS3 potwierdzona, ale nie znamy jeszcze konkretnej daty.
Źródło:
IGN
Waszym zdaniem...